sobota, 8 lutego 2014

What the FUCK is a Sonic?

Internet huczy, a raczej jego growa część. Zwłaszcza fani Sonica i jego ferajny. Dlaczego? Bo parę dni temu pokazano ich nowe wcielenia.

Sonic przechodził metamorfozy już niejednokrotnie. Największą z nich przeżył przez Sonic Adventures na Dreamcasta. Dodano mu parę centymetrów, zmieniono "uczesanie" i dodano parę, mniej znaczących szczegółów. I takiego jeża znaliśmy po dziś dzień prawie przez 15 lat. Wyglądał on bardzo dobrze i jakoś nie czułem potrzeby jego zmiany. I mogę się założyć, że to nie jest tylko i wyłącznie moje zdanie. Ciężko więc stwierdzić, dlaczego ludzie z SEGI postanowili pokombinować przy jego wyglądzie.

Sprawa wygląda jakoś tak:


Oto nowi, lepsi bohaterowie dla młodego pokolenia. I w sumie... nie jest najgorzej. Tails dostał parę fajnych gadżetów dzięki czemu zyskał trochę charakteru, Amy nie wygląda już jak rozwydrzona, płaczliwa zołza, a Sonic prócz chusty wokół szyi zbytnio się nie zmienił. Ale nie jestem w stanie zdzierżyć tego, co zrobili z Knucklesem! Wielki, czerwony kloc. Okropna świnia, która chyba przez ostatnie lata pakowała w siebie sterydy i antybiotyki od rosyjskich dostawców. Co to jest? Dlaczego? O co chodzi? Rozumiem, że potrafi wspinać się po ścianach i jest najsilniejszą postacią w grupie, ale czy to zaraz musi oznaczać, że ma wyglądać jak wór mięsa pełen leków? I o co chodzi z tym wzrostem? Dlaczego jego krocze znajduje się na wysokości głów innych? Wiem, że kolczatka jako zwierze jest większa od jeża, ale idąc tym tropem, Tails powinien na nich wszystkich siedzieć, a i tak byłoby mu widać tylko nogi! Mam nadzieje, że podpis na rysunku "WORK IN PROGRES" trochę skurczy w przyszłości Knucklesa, bo jak na razie nie jestem w stanie na niego patrzeć. 

A co do nowej gry - Sonic Boom? Pożyjemy, zobaczymy.



Dubstep...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz