Dragon Age: Origins to gra, na którą się naprawdę bardzo nakręciłem. Nie wiem czy to spowodowane jest tym, że jej reklamę można zobaczyć nawet na gotuj-obiady-z-parowek-i-jajek.pl. Wiem, że rude panie z krwią na twarzy mają coś w sobie, a takie panie można znaleźć w Dragon Age. Stwierdziłem, że zamówię sobie pre-order, co by zagrać jak najszybciej. Napisałem do pewnego polskiego sklepu internetowego, żeby dowiedzieć się, jakie wersje językowe będą dostępne u nas. Jakoś mierzi mnie fakt, że mógłbym biegać z Krasnoludzkim Oczowybijaczem +1 do Siły. Dwarven Eyepicker +1 of Strengh brzmi o wiele bardziej morderczo, więc naturalnie interesowała mnie pełna angielska wersja. I jak to w Polsce bywa, nic do końca nie może być dobrze. Fakt, są dwie wersje językowe – polska i angielska. Tylko angielska musi być z polskimi napisami! I tak jakbym zgodził się na tą jakże okrutną rzecz, słyszałbym krzyk „My fucking eyes!!!” wbijając we wroga swój Krasnoludzki Oczowybijacz +1 do Siły, po czym chlapnąłbym sobie Eliksir Życia i podniósłbym sobie poziom. Przykro mi polscy wydawcy. Znowu muszę kupować z zagranicy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz