Widzicie to małe,
wredne coś? Nienawidzę tego! Wielu ludziom totalnie ono nie przeszkadza, a ja
nie jestem w stanie go zdzierżyć. Ba! Uważają to nawet za jeden z najlepszych w
swojej klasie. Jest to chip audio Yamaha YM2612, który został stworzony po to,
by wykrwawiać moje uszy i męczyć psychicznie. Potrafi osiągać niedorzecznie
wysokie tony, jak i nie ma sobie równych w wytwarzaniu szumów najróżniejszej
maści. Jest złym bratem Sony SPC700, którego wielbię pod niebiosa. Aż dziw, że
coś tak małego zraziło mnie do jednej z najpopularniejszych konsol w historii -
Segi Mega Drive. Bez względu na to jak dobrą byłaby gra, w którą gram na tej
konsoli, praktycznie za każdym razem ten czarny, zębaty układ scalony wbija mi
dźwiękowe szpile w głowę. Te piski... Trzaski... Jakby mała dziewczynka wpadła
w histerię po stracie swojej ulubionej lalki i to w dodatku w tunelu. W dużej
mierze właśnie przez niego mam opory by tykać się najlepszych tytułów z Mega
Drive’a i pozostaję wierny Nintendo. Yamahu YM2612 raz jeszcze... nienawidzę
cię!
Moment! Czym zatem jest Sony SPC700? Trzymajcie się mocno, bo niektórzy z was mogą nie wytrzymać tego widoku!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz