środa, 23 stycznia 2013

Nie lubię tego cipa!



Widzicie to małe, wredne coś? Nienawidzę tego! Wielu ludziom totalnie ono nie przeszkadza, a ja nie jestem w stanie go zdzierżyć. Ba! Uważają to nawet za jeden z najlepszych w swojej klasie. Jest to chip audio Yamaha YM2612, który został stworzony po to, by wykrwawiać moje uszy i męczyć psychicznie. Potrafi osiągać niedorzecznie wysokie tony, jak i nie ma sobie równych w wytwarzaniu szumów najróżniejszej maści. Jest złym bratem Sony SPC700, którego wielbię pod niebiosa. Aż dziw, że coś tak małego zraziło mnie do jednej z najpopularniejszych konsol w historii - Segi Mega Drive. Bez względu na to jak dobrą byłaby gra, w którą gram na tej konsoli, praktycznie za każdym razem ten czarny, zębaty układ scalony wbija mi dźwiękowe szpile w głowę. Te piski... Trzaski... Jakby mała dziewczynka wpadła w histerię po stracie swojej ulubionej lalki i to w dodatku w tunelu. W dużej mierze właśnie przez niego mam opory by tykać się najlepszych tytułów z Mega Drive’a i pozostaję wierny Nintendo. Yamahu YM2612 raz jeszcze... nienawidzę cię!


Moment! Czym zatem jest Sony SPC700? Trzymajcie się mocno, bo niektórzy z was mogą  nie wytrzymać tego widoku!



Sony SPC700 zwany także Nintendo S-SMP. To właśnie on jest odpowiedzialny za cudowne odgłosy w grach na SNES-a.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz