W przeszłości

Obserwatorzy

poniedziałek, 13 grudnia 2010

PostHeaderIcon O mięsie, bandażach i gościach w słoikach!


Rodzice od małego wmawiają nam, że jedzenie nie służy do zabawy. Jednak jest pewien chłopiec, który udowadnia, że jest totalnie odwrotnie! Ba! Przekonuje, że rzucanie mięsem to powinność!

Super Meat Boy to sześcienny pulpet, który krwawi przy najmniejszym nawet ruchu. Ten kawał uroczego mięcha udowadnia, że platformówki nie tylko mają się dobrze, ale potrafią skopać dupsko najtłustszym i najbardziej napakowanym produkcjom.



Wszystko zaczęło się od flaszowej gierki Meat Boy, wydaną przez Edmunda McMillena i Johnathana McEntee. Po wielkim sukcesie na newgrounds.com, do panów twórców odezwało się samo, wielkie Nintendo i obwieściło, że z miłą chęcią przyjmą pełnoprawną grę z mięsem w roli głównej.

I tak oto powstał wspomniany wcześniej Super Meat Boy. Jak na razie można pograć na Xbox’ach i PC’tach. Pojawią się również wersje WiiWare i Mac. Team Meat zastrzega również, że wersja na PS3 nigdy nie powstanie, bo okazało się, że Sony to banda buraków pochodzenia półzwierzęcego.

Co do samej gry to platformówka pełną gębą. Bieganie, skakanie, odbijanie się od ścian. Po drodze oczywiście czyhają na nas przepaście, piły, kolce, piły, kupy soli, lawa, lasery, piły, wata, a nawet inne bloki mięsa! I piły!

Do tego wszystkiego dostajemy bardzo dobry soundtrack i mnóstwo nawiązań do starych klasyków.



Czy jest długa skoro jeden etap przechodzi się w ok. 15 sekund? No cóż. Etapów jest ok. 300, a nad jednym można spędzić nawet 30 min. A nie wspominam nawet o ukrytych postaciach i levelach! Tak, jest długa!

W czasie pisania tego tekstu, zdałem sobie z czegoś sprawę. Super Meat Boy to najkrwawsza platformówka, w jaką grałem! Zatem zaliczam ją do historii krwi w dziale platformówek.

PS. Tak! Trzeba w to zagrać!


0 komentarze:

Prześlij komentarz