TOP 5
Od grania do słuchania,
czyli najlepsze zespoły poznane dzięki graniu.
Granie towarzyszy mi od jakiegoś 5 czy 6 roku życia, kiedy to dostałem ATARI 65 XE/XL. Od tamtego czasu miało to większy to mniejszy wpływ na moje życie. I trzeba też przyznać, że gdyby nie granie, teraz byłbym zupełnie innym człowiekiem.
Jest taka dziedzina życia, którą wszyscy bagatelizują, lecz w dużej mierze kreuje nasza osobowość. Co gorsza w niektórych przypadkach jest to naprawdę tragiczne w skutkach. Mowie tu o gustach muzycznych. O muzyce, którą lubimy słuchać.
Gdyby nie kilka gier, nie miałbym pojęcia o niektórych zespołach. Gdybym nie poznał owych zespołów pewnie teraz masturbowałbym się do teledysków Riahnny czy innej Beyonce, albo, co gorsza, chodził z portkami przy kostkach lub „śpiewał” jak to mi się źle w blokach żyje.
Przedstawiam wam 5 gier, z których wyciągnąłem po jednym zespole. Każdy z nich jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju, jak i miejsca skąd pochodzą.
NA 5!
SKINDRED – NOBODY – Need for Speed Underground 2
Niestety zawsze znajdzie się jakiś rodzynek. Może zespół jest wyjątkowy to gra, w której się na niego natknąłem to zupełnie inna historia. Jakbym miał tą sytuacje do czegoś przyrównać to wyszłaby opowieść o szambo nurku, który podczas wykonywania swoich jakże interesujących obowiązków znalazł diament wielkości pięści Shaquille O'Neala.
Jak już wiemy Skindred ze swoim utworkiem Nobody znajduje się w NFS Underground 2 i był jednym z nielicznych zespołów, które pozwalały zapomnieć o tym, w co gramy.
Połączenie ciężkich gitarowych riffów i reggowanie wokalne było na tyle interesujące, że musiałem wsłuchać się w resztę twórczości tego brytyjskiego zespołu. I było warto! Bardzo przyjemna do słuchania muzyka z mnóstwem energii, która postawiłaby na nogi zombie, które zawczasu zdążyło już być zabite przez jakiegoś niemiłego i nieczułego człowieka.
NA 4!
SONIC MAYHEM – OPERATION OVERLORD - Quake 2
Prawdę mówiąc nie przepadam za Quake 2. Był dla mnie krokiem w tył, jeżeli chodzi o rozwój serii. A później było już tylko gorzej. Nie mam pojęcia jak ze średniowieczno-industrialnych lochów nagle znaleźliśmy się na planecie gdzie nikt nas nie lubi, a wszędzie biegają cyborgi.
Na szczęście jedna rzecz pozostała dobra. Inaczej! Bardzo dobra! Mianowicie soundtrack. W pierwszej części pojawiło się genialne Nine Inch Nails, które nie dość, że łechtało nasze bębenki to w samej grze zbieraliśmy paczki z nabojami sygnowane ich logiem. W drugiej zaś części pałeczkę przejęło Sonic Mayhem.
Dynamiczne, industrialne kawalki, przy których eksterminacja wrogów stawała się ekstazą. A co najważniejsze, bez gry słuchanie ich utworów jest równie ekscytujące. Oczywiście nie można zapomnieć o wspaniałych tekstach, które po prostu nie istniały. I kto powiedział ze wokal musi być potrzebny?
NA 3!

MILLENCOLIN – NO CIGAR - Tony Hawk's Pro Skater 2
Tony Hawks Pro Skater 2 nie dość, że jest najlepszą częścią z serii to jest najlepszą grą o jeździe na desce na świecie! Chcę przez 3 minuty jeździć na railu, robić 900 skacząc ze schodów i wyskakiwać z rampy kilometr nad ziemię. Nic mi więcej nie potrzeba. A już na pewno nie mniej głupi Skejcie!
Wracając do tematu. Soundtrack z gry był genialny. Mnóstwo szybkich gitarowych kawałków. Sławy takie jak Rage Against the Machine czy Bad Religion. Jednak tak naprawdę to pamiętam tylko jeden utwór, przy którym przejazd zawsze wychodził mi perfekcyjnie. Był to No Cigar zespołu Millencolin.
Jak się później okazało to jest jeden z wielu utworów, którym Millencolin może się pochwalić. Genialny punkowy zespól, który przez wszystkie lata istnienia trzymał i trzyma klasę, udowadniając to każdą nową płytą.
NA 2!
RISE AGAINST – GIVE IT ALL - FlatOut 2
Nie wiem jak to jest, że niektóre bardzo dobre gry przechodzą bez większego echa. I nie rozumiem tego, dlaczego ten los spotkał FlatOut 2. Jedna z najlepszych ścigałek wszechczasów. Prędkość, gięcie blachy, miażdżąca wręcz grywalność i…
Soundtrack w tej części jest dobrany perfekcyjnie. Każdy kawałek, jaki słyszymy zdaje się siedzieć nam na pedale gazu i nie ma zamiaru z niego zsiadać. Wszystko w rockowo-metalowo-punkowych klimatach. I tak właśnie poznałem Rise Against.
Co jest najśmieszniejsze? A no to, że utwór Give It All tegoż właśnie zespołu pojawił się już w jednej z wymienionych przeze mnie gier. Mianowicie w NFS Underground 2. I nie mam zielonego pojęcia jak byłem w stanie go przegapić. Dzięki Bogu za FlatOut2. Albo Sasquatchowi. Nie wiem, która z tych fikcyjnych postaci bardziej się do tego przyczyniła… Ale wracając do tematu!
Rise Against to zespól, który znajduje się w pierwszej piątce moich ulubionych. W sumie ciężko powiedzieć, co oni grają. Melodyjny hardcore? Punk? Wiem, że w swoich piosenkach napychają tyle mocy, zarówno w muzyce jak i w tekstach, że omal człowieka nie rozsadza. Zupełnie jakby ktoś do piersi przyczepił nam granat euforyczny, którego fala uderzeniowa po wybuchu roznosi się po całym ciele. I tak co sekundę!
Co, jak co. Gdyby nie pewna gra posiadająca muzykę zespołu z miejsca pierwszego to najprawdopodobniej lista byłaby zupełnie inna. O ile w ogóle by powstała. Przed wami sprawca tego całego zamieszania!
NA 1!

FEAR FACTORY – ZERO SIGNAL - Carmageddon
Carmageddon to gra, która wstrząsnęła światem. W żadnej wcześniejszej grze wyścigowej nie było ludzi, … których można by było przejeżdżać … i za których dostawało się bonusy. Wzbudziło to takie kontrowersje, że Carmageddon był zakazany w kilku krajach. W Anglii i Niemczech zamiast ludzi biegali zombie czy nawet roboty. Jednak to nie jest ważne. Carmageddon jest bardzo dobra grą. Do dziś. Swojego czasu zachwycał grafiką, zadziwiał fizyką, i powodował wilgoć w różnych naprawdę dziwnych miejscach ciała.
Jak już mówiłem ta gra zmieniła całe moje życie. Wystarczyło, że odpaliłem demo. Intro wystartowało. Z początku spokojna dźwięki przerywane 4 gitarowymi akordami. Napięcie wzrastało z sekundy na sekundę. A gdy tylko sięgnęło zenitu wybuchło prosto w uszy podwójną stopką perkusji i najcięższym połączeniu gitary i basu, jakie wtedy słyszałem. Wszystko to składało się na utwór pod tytułem Zero Signal. Właśnie wtedy pierwszy raz usłyszałem Fear Factory!
Na płytce z grą znalazły się 3 bezwokalowe wersje z krążka Demanufacture. Wszystkie pozamiatały mi umysł. W sumie nie miałem wielkiego wyboru. W końcu miałem wtedy z 14 lat. Ale żeby nie było! Zespół miażdży swoimi płytami, a uściślając to miażdży tymi sprzed rozpadu, czyli do Digimortal. Później niestety to są jakieś popłuczyny.
I oto lista 5 najlepszych zespołów, które poznałem przez gry. Niektóre są po prostu bardzo dobre do słuchania, a inne jak widać miały wielki wpływ na to, czym jestem dziś. Czemu czymś? A bo kimś może być każdy!
Jeżeli ktokolwiek dotarł do tego momentu czytając to, co jest napisane powyżej, to nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za uwagę.
Dla Forked Eye namęczył się ja, czyli Ihsus!



Carmageddon to byla gra epokowa - choc nie zarazila mnie muzyka, tak jak ciebie.. :) Jednak zespoly takie jak NIN czy MILLENCOLIN - bajka... Sciezka z Quake 2 swietna! Mysle ze z latwoscia mozna tu wymienic wiecej gier, gdzie sciezka dzwiekowa, czy zespoly, sa wyjatkowe :) A np. radio z GTA Vice City - jak tu nie jezdzic bez sluchania radia? ;p
OdpowiedzUsuńNo wlasnie, GTA VC bez oldies? ;)
OdpowiedzUsuń